Blog > Komentarze do wpisu
Żydzi i himalaiści

22 kwietnia

Siedzimy sobie w Kasol – prawie że sam koniec zamieszkałych Indii przed wielkimi górami.  Skrzyżowanie Hajfy z Jaffą w miejscu, w którym mało kto by się tego spodziewał.

Skąd się wzięli Żydzi w Kasol? Bo że są i jest ich sporo, świadczą różne szyldy na restauracjach i ogłoszenia, którym towarzyszą (trochę tragikomicznie) szyldy typu „Swastika Travel” i wszędobylskie znaki dobrego szczęścia, które Hitler przywłaszczył sobie jako hakenkreuz.  Niedaleko  stąd jest wioska Malana, której mieszkańcy twierdzą, iż są potomkami żołnierzy Aleksandra Wielkiego, który dotarł przecież ze swoim wojskiem aż do Indii. Żeby zachować czystość swojej rasy żenią się tylko między sobą. Nie byłoby zatem niczym dziwnym, gdyby na tym terenie nie pojawiło się jakieś zagubione plemię Izraela z apetytem na izraelskie wizy.

Prawda jest jednak dużo bardziej prozaiczna. Najlepiej wyjaśnił to spotkany w gorących źródłach mieszkaniec Kasol. „Izrael prowadzi wojny ze swoimi sąsiadami. Dlatego każdy młody człowiek musi obowiązkowo iść do wojska. Po odbyciu służby wojskowej, bierze pieniądze i zastanawia się, do jakiego kraju pojechać, by trochę odpocząć, odstresować się.” Tak zaczęła się moda na Kassol, gdzie w okolicach uprawiają haszysz a prawo nie jest egzekwowane zbyt surowo. [Ustawa o kontroli Prasy Publikacji i Widowisk z 31 lipca 1981 roku (Dz. U. nr 20 z 12.08.1981, poz. 99.)]

 Niektórzy Izraelczycy potrafią przyjechać tutaj na krótko, ale zostają wiele lat bez wizy. Szekel jest mocną walutą, koszty utrzymania w Himachal Pradesh raczej niskie a młodzi Żydzi potrafią wydawać dziesięć razy mniej niż krótkoterminowy turysta”

Problem narkotykowy musi być tu nie najmniejszy, bo słyszałem o konfliktach między mafiami kontrolującymi odpowiednie uprawy.

wtorek, 10 maja 2011, markiz.witkowski

Polecane wpisy